Poleca:

Aweo.pl - skuteczne pozycjonowanie.



Polecane Strony:

sebastianmaczuga.pl - fotografia ślubna Rzeszów
luk-pol.eu - kontenery na gruz
galeriamody.wroclaw.pl - suknie ślubne wrocław
medandlife.com - pole magnetyczne
vademecumtax.pl - zakładanie firmy
Zapraszamy.
A A A

Henryś Skowronek

 

 

 

ZOFIA BUKOWIECKA

HENRYŚ SKOWRONEK


Warszawa - 1906r.




WSTĘP DO CZYTELNIKÓW.



Henryk Pestalozzi, o którym wspominam często w historyi Henrysia Skowronka, urodził się w Szwajcaryi 1746 r., a więc 160 lat temu, jako syn ubogiego lekarza, który umarł, kiedy Henryk był jeszcze dzieckiem. Wychowany przez słabowitą matkę, doznał nieraz biedy, to go też zapewne nauczyło rozumieć nędzę i sieroctwo innych dzieci. Razem z żoną pracował potem nad poprawą małych żebraków, brał ich do swego domu, wychowywał i przyzwyczajał do pracy. Pisał też Pestalozzi powiastki i piosenki, pisał zwłaszcza o tem, jak należy dzieci uczyć i że najlepszym nauczycielem jest wielka miłość dla wszystkich biedaków, którzy najczęściej dlatego źle robią, bo niema ich kto kierować ku dobremu. Rząd szwajcarski pomógł Pestalozzemu w założeniu wielkiego domu wychowawczego dla dzieci żebraków, ale wybuchła wielka wojna, i zburzono mu jego szkołę. Nie zniechęcał się tem, po wojnie założył jeszcze większą, która stała się tak sławną, że różni uczeni i różni książęta panujący przyjeżdżali z całej Europy, żeby tę szkołę zwiedzać.

Umarł Pestalozzi 1827 r., chociaż jednak od tak dawna nie żyje, imię jego staje się coraz głośniejszem, bo coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że trzeba wszystkie ubogie dzieci uczyć pracy, wszystkim pomódz do zostania uczciwymi i cnotliwymi obywatelami ojczyzny.

W Niemczech i Szwajcaryi powstało dużo szkół ludowych, które nazwano szkołami Pestalozzego dla uczczenia szlachetnego nauczyciela, ja także pragnę, aby nazwisko jego znane było w Polsce, szkoły założyć nie mogę, więc przynajmniej napisałam powiastkę o Henrysiu Skowronku, którego Henryk Pestalozzi, choć dawno już wtedy nie żył, nauczył swoim przykładem, jak trzeba pracować i jak żyć uczciwie. Powiastki tej nie wymyśliłam sama, czytałam kiedyś bardzo podobną i chciałam ją naśladować. Oby wam się podobała i zachęciła ubogie dzieci do wytrwania w dobrem!



Zofia Bukowiecka.







Była zima, jedna z tych srogich zim, które zostają długo w pamięci biedaków. Listopad straszył przymrozkami, co będzie w grudniu i styczniu? Wiatr jeszcze nie wszystkie liście zdarł z drzew, a sadzawka w Saskim ogrodzie pokryła się już grubą skorupą lodu, i dorożkarze bili w ręce, bo zgrabiały im dłonie od zimna.

— Co będzie? co będzie? — pytali ze strachem biedacy.

Biedakiem, prawdziwym biedakiem był Jakób Skowronek, wyrobnik, ojciec pięciorga dzieci, z których najstarszy, Henryś, miał dopiero dziesięć lat, a wiek najmłodszego w kołysce liczono na miesiące.

Pięcioro to liczna gromadka! pięć ust wyżywić, pięciu malcom sprawić ubranie — trudna sprawa dla wyrobnika, który rzadko ma pewny

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 ... 23 Następna »